Zimowa Barania Góra i nocleg w Chatce AKT na Pietraszonce

Zimowa Barania Góra i nocleg w Chatce AKT na Pietraszonce

W połowie marca udało nam się wygospodarować wolny piątek i sobotę, więc postanowiliśmy spożytkować go na krótki wypad w Beskidy. Konkretnie Beskid Śląski i Barania Góra.

Z domu wyjechaliśmy koło południa i po około półtorej godzinie ruszyliśmy na szlak z Pietraszonki, tuż obok naszego późniejszego noclegu, czyli Chatki AKT. Szlak był całkiem przyjemy, a na pewno taki jest latem. Tym razem trochę życie utrudniał nam wysoki śnieg, który miejscami musieliśmy torować. Trasę co jakiś czas przerywaliśmy na krótkie zdjęcia oraz 15 minutową przerwę w Schronisku Przysłop. Wejście na Branią Górę zajęło nam około 2 godziny, a dystans wynosił niewiele ponad 5 km. Co czekało nas na szczycie? MGŁA. I to jaka. No cóż tym razem nie udało mi się wykonać żadnej fotografii ilustrującej okoliczne miejscowości, ponieważ widoczność była na około 20 metrów. Do tego całkiem silny wiatr, który nie nastrajał do dłuższej przerwy. Czas wracać, szlak ten sam. Ponownie przerwa w schronisku, tym razem jednak dłuższa. Mieliśmy jeszcze sporo czasu zanim ktoś pojawi się w chatce, więc spokojnie mogliśmy odpocząć. Za oknami coraz ciemniej, więc najwyższy czas ruszać. Tuż przed zmierzchem dotarliśmy do chatki i zaparkowanego niedaleko samochodu. Po kilku minutach przyszedł chatkowy Adi, który jak się okazało był naszym jedynym towarzyszem tego wieczora. Większość wieczora minął nam na rozmowach, opowieściach o historii AKT oraz szeroko rozumianej wymianie doświadczeń. Ja dodatkowo „uczepiłem” się kominka i długo fotografowałem skaczący w nim ogień. Od razu przypomniały mi się zdjęcia, które przygotowywałem w ramach wystawy „Ogień i woda”. No cóż może kiedyś zrobię reedycję. :)

Około północy poszliśmy spać do tzw. bokówki, czyli małego dwuosobowego pokoju ulokowanego w bocznej części chatki. Około 6:00 zadzwonił mój budzić, co było znakiem, że trzeba wstawać na wschód. W pierwszej chwili myślałem, ze już zaspałem jednak było warto wstać i wdrapać się na pobliskie wzniesienie. Po prostu poranna mgła trochę mnie zmyliła.

Wypad oceniam bardzo dobrze. Od strony turystycznej jestem zadowolony z tempa w jakim weszliśmy na Baranią Górę, od fotograficznej miałem okazję trochę poeksperymentować z czasami naświetlania. Część spośród efektów prezentuję poniżej, mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.

 

Pozdrawiam

Kuba

Możliwość komentowania jest wyłączona.

rfwbs-sliderfwbs-sliderfwbs-sliderfwbs-sliderfwbs-slide